Stres kiedy mobilizuje – a kiedy szkodzi?

leczenie-stresu-osteopatia

Dr Bruce Lipton z Uniwersytetu Stanforda stwierdził, że przewlekły stres jest przyczyną 95% wszystkich chorób, a za pozostałe 5% odpowiada genetyka (również związana ze stresem, który pojawił się wcześniej u przodków). Z pewnością świadomość szkodliwości stresu dla organizmu jest współcześnie coraz większa. I przybywa pacjentów borykających się z jego skutkami.

Dlaczego ten podstawowy z mechanizmów obronnych człowieka obraca się dziś przeciwko niemu? Kiedy stres przestaje działać na nas mobilizująco, a zaczyna być destrukcyjny? Zastanawiamy się wspólnie z naszym specjalistą, osteopatą – Łukaszem Opałaczem.

Po co ten stres?

Stres to naturalna reakcja organizmu na stresor, czyli zdarzenie bądź rzecz powodujące stres. Wytrącają one organizm ze stanu równowagi i są odczytywane jako zagrożenie. Przez lata ewolucji to stres pomagał naszym przodkom przeżyć. Wszystko dlatego, że ciało poddane stresowi potrafiło momentalnie dostosować się do groźnej sytuacji.

Stres wywołuje bowiem przyspieszenie akcji serca i wzrost ciśnienia krwi. Wzmaga to dotlenienie komórek i zwiększa wydolność organizmu. Dzięki temu człowiek był zdolny do walki o przetrwanie bądź asekurowanie się ucieczką – dopowiada specjalista. Ta mobilizująca rola stresu wciąż jest nam potrzebna, żeby ciało – niemal instynktownie – reagowało na niebezpieczeństwo. Pod presją stresu jesteśmy również w stanie więcej zapamiętać, trzeźwo myśleć i sprawnie działać. Z nutką adrenaliny życie może być wręcz ciekawsze! Jednak, żeby tak było, stres musi być tylko epizodem, a nie czymś stałym.

Stres dzisiaj

Naukowcy rozróżniają tzw. eustres – „dobry”, motywujący – oraz dystres – „zły”, obniżający psychiczne i fizyczne funkcjonowanie. Dopóki człowiek żył w naturze, doświadczał tego pierwszego powodowanego czynnikami fizycznymi.

Natomiast wraz z rozwojem cywilizacji stres stał się głównie psychosocjalny – związany z normami społecznymi, obowiązkami w pracy czy szkole, problemami finansowymi, rodzinnymi, zawodowymi, edukacyjnymi itd. Niestety, ten stres często staje się permanentny. Jego źródłem są nie tylko trudne zdarzenia, ale i rozpamiętywanie przeszłości czy obawy o przyszłość.

Reakcją na taki długotrwały stres nie jest już tylko chwilowy alarm, lecz wyczerpanie organizmu . – Nasz organizm stale dąży do utrzymania równowagi. Jeśli zaburzenie tego stanu, a co za tym idzie – obciążenie – trwa ponad niezbędny okres, staje się skrajnie niekorzystne. Może nawet prowadzić do śmierci – przestrzega osteopata.

problemy-z-czestym-stresem-leczenie

Ciało w stresie

W obliczu stresora w stan gotowości stawiają nas hormony stresu – adrenalina, noradrenalina i kortyzol. Jego obecność rejestrują także neurony układu współczulnego (niezależne od naszej woli). Informują o tym podwzgórze (strażnika równowagi w ustroju) oraz nadnercza.

W efekcie uruchamia się cała kaskada zmian i reakcji w ustroju. Wzmaga się praca serca, oddech, ciśnienie krwi i napięcie mięśni. Obkurczają się naczynia w partiach ciała uznanych za niepotrzebne w tej sytuacji (tj. układ pokarmowy, wydalniczy, rozrodczy). Organizm nie inwestuje energii w odporność, płodność czy myślenie kreatywne. Stawia na ukrwienie tyłomózgowia odpowiedzialnego za szybkie reakcje.

Mobilizuje wątrobę i trzustkę do pracy, chcąc pozyskać glukozę dla intensywnie działających mięśni. A hamuje produkcję insuliny informującej o potrzebie magazynowania energii na zapas. Ogranicza wydzielanie moczu, żeby zachować wodę do schładzania organizmu. Wyłącza również czułość na ból, uwalniając znieczulające hormony (endorfiny i enkefaliny). Jeśli ten stan będzie utrzymywał się długo, organizm nie wyjdzie z tego bez szwanku.

Co nam grozi?

Silny i długotrwały stres może doprowadzić nie tylko do depresji, wahań emocjonalnych czy stanów lękowych, ale także do szeregu zaburzeń somatycznych (m.in. obkurczania się neuronów i zaniku komunikacji między nimi, niedokrwienia płata przedczołowego mózgu odpowiedzialnego za uczenie się i zapamiętywanie, zaburzeń miesiączkowania i płodności, trawienia, krążenia, oddychania czy czucia, dysfunkcji mięśniowo-szkieletowych objawiających się bólem, wad postawy, a także obniżenia odporności).

Ciągły stres może naprawdę utrudnić nam codzienne funkcjonowanie. Pacjenci borykający się z jego skutkami najczęściej uskarżają się na bóle głowy, kręgosłupa, drętwienie różnych części ciała, problemy ze snem, zaburzenia trawienia , osłabienie odporności, a kobiety – także na nieregularne i bolesne miesiączki. W ustroju poddanym ciągłemu napięciu cierpią narządy wewnętrzne – układ krwionośny, nerwowy i serce – oraz postawa ciała (przez kumulację napięć w obrębie szyi, karku czy kręgosłupa) – tłumaczy nasz ekspert.

jak-radzic-sobie-ze-stresem

Osteopatią w stres

W stresie każda komórka ciała zamyka kanały kontaktu z otoczeniem i ogranicza swoje czynności do niezbędnych życiowo. W efekcie niemożliwe są dostawy odpowiedniej ilości tlenu i składników odżywczych oraz usuwanie toksyn.

Ten stan doskonale oddaje etymologia słowa stres pochodzącego od łacińskiego czasownika stringere oznaczającego „ściskać”. Jak więc osteopatia potrafi uwolnić ciało z tego „ucisku”? – Naszą rolą – jako osteopatów – jest przede wszystkim przywrócenie naturalnych zdolności organizmu do autoregulacji i bycia w stanie równowagi. Stosując odpowiednie techniki pracy z pacjentem, jesteśmy w stanie poprawić drenaż płynów ustrojowych, rozluźnić napięte struktury, usprawnić i wyciszyć układ współczulny, a co za tym idzie – uwolnić procesy samouwalniania nagromadzonych w ustroju napięć.

Ponieważ dla osteopatii „soma” i „psyche” (czyli ciało i dusza) stanowią jedno, poprawa kondycji fizycznej będzie iść w parze z dźwignięciem psychiki i odwrotnie – zapewnia członek naszego zespołu – Łukasz Opałacz.

Obejrzyj - osteopatia zastrzyk energii

Artykuł konsultował Łukasz Opałacz (fizjoterapeuta, osteopata)
Artykuł pochodzi z nr 3 MAGAZYN FIZJOMED , wyd. Fundacja FIZJOMED

Zostaw Komentarz